Dzisiejszy dzień był ciężki. Byliśmy na lodowisku i w kinie, wszystko było
dobrze do czasu… . Nagle zaczęły się nieprzyjemne pytania i znowu to zrobiłam,
a przecież obiecałam sobie, że będę dla Nich wszystkich miła. Okłamałam ich po
raz kolejny, bo tak było prościej. Czułam i nadal czuje się z tym okropnie.
Zastanawiam się kiedy w końcu nadejdzie ten dzień, że przestane przejmować się
ich opinią. Mam nadzieję, że nadejdzie.
Lubię być z Tobą. Kocham te chwile, gdy mam okazję spojrzeć w Twoje oczy. Ciągle ten sam scenariusz. Pusty dom, zgaszone światło, wokoło mnóstwo świeczek a na niewielkim łóżku Ty i ja. Siedzisz obok mnie, w swej silnej dłoni ściskasz moją; pozornie radzącą sobie z problemami ale tak
naprawdę kruchą i delikatną – nic nie wartą bez ciepła, które mi dajesz. Mocno tulisz mnie do siebie, a ja uwielbiam te chwile gdy w Twoich ramionach czuje się bezpiecznie. Są moim azylem. Patrzysz mi prosto w oczy i nagle… czar pryska. Obrazy przed oczami powoli zaczynają się rozmywać. W domu nie ma już tego „czegoś” co towarzyszyło nam przez cały czas. W końcu znikasz i Ty. Otwieram oczy, rozglądam się niepewnie. Szklany budzik stojący na półce wskazuje 5.45. Powoli dochodzi do mnie, że to był tylko sen i śmiało mogę stwierdzić, że po raz kolejny oszukał moją wyobraźnię.
Znowu słabnę. Wczoraj Go czułam, dzisiaj wydaje mi się, że znowu odchodzę. Wiem, że jest, wiem że puka, ale nie chcę mu otworzyć. Czuje, jak walczę sama ze sobą. Doskonale wiem, że chcę Go, pragnę, potrzebuję ale ciągle mam wątpliwości. Nie potrafię przyjąć Jego miłości. Wmawiam sobie, że się do tego nie nadaję. Kiedyś kochałam z Nim rozmawiać. Wiedział o mnie wszystko, często pytałam się Go w co mam się ubrać, co mam zjeść na śniadanie, co by wybrał na moim miejscu . A teraz ? Nie potrafię nawet z Nim posiedzieć. Boje się. Zaufałam mu, ale wątpliwość nadal nie minęła. Zawsze wydawało mi się, że mając takiego przyjaciela, moje życie będzie jedną, wielką, słodką bajką. Pojęłam dopiero niedawno, że reżyser kręcący film, natyka się na wiele problemów, wyłapuje mnóstwo błędów zanim powstanie idealny film lub cudowna bajka. Moje i Twoje życie to film. Klatki przesuwają się powoli do przodu. Sceny kończą się i zaczynają. To jaki będzie koniec – zależy wyłącznie od Ciebie.
Życie każdego dnia stawia przed nami nowe wyzwania, zmusza Nas do dokonywania coraz to nowych wyborów i tylko od Nas zależy czy podejmiemy trud realizacji i czy starczy Nam odwagi, aby podążyć nową, nieodkrytą jeszcze ścieżką naszych możliwości. I chodź droga ta nie jest wcale prosta a częstym gościem jest strach i zwątpienie to jednak chwila gdy docieramy na szczyt jest największą nagrodą.
Lubię być z Tobą. Kocham te chwile, gdy mam okazję spojrzeć w Twoje oczy. Ciągle ten sam scenariusz. Pusty dom, zgaszone światło, wokoło mnóstwo świeczek a na niewielkim łóżku Ty i ja. Siedzisz obok mnie, w swej silnej dłoni ściskasz moją; pozornie radzącą sobie z problemami ale tak
naprawdę kruchą i delikatną – nic nie wartą bez ciepła, które mi dajesz. Mocno tulisz mnie do siebie, a ja uwielbiam te chwile gdy w Twoich ramionach czuje się bezpiecznie. Są moim azylem. Patrzysz mi prosto w oczy i nagle… czar pryska. Obrazy przed oczami powoli zaczynają się rozmywać. W domu nie ma już tego „czegoś” co towarzyszyło nam przez cały czas. W końcu znikasz i Ty. Otwieram oczy, rozglądam się niepewnie. Szklany budzik stojący na półce wskazuje 5.45. Powoli dochodzi do mnie, że to był tylko sen i śmiało mogę stwierdzić, że po raz kolejny oszukał moją wyobraźnię.
Znowu słabnę. Wczoraj Go czułam, dzisiaj wydaje mi się, że znowu odchodzę. Wiem, że jest, wiem że puka, ale nie chcę mu otworzyć. Czuje, jak walczę sama ze sobą. Doskonale wiem, że chcę Go, pragnę, potrzebuję ale ciągle mam wątpliwości. Nie potrafię przyjąć Jego miłości. Wmawiam sobie, że się do tego nie nadaję. Kiedyś kochałam z Nim rozmawiać. Wiedział o mnie wszystko, często pytałam się Go w co mam się ubrać, co mam zjeść na śniadanie, co by wybrał na moim miejscu . A teraz ? Nie potrafię nawet z Nim posiedzieć. Boje się. Zaufałam mu, ale wątpliwość nadal nie minęła. Zawsze wydawało mi się, że mając takiego przyjaciela, moje życie będzie jedną, wielką, słodką bajką. Pojęłam dopiero niedawno, że reżyser kręcący film, natyka się na wiele problemów, wyłapuje mnóstwo błędów zanim powstanie idealny film lub cudowna bajka. Moje i Twoje życie to film. Klatki przesuwają się powoli do przodu. Sceny kończą się i zaczynają. To jaki będzie koniec – zależy wyłącznie od Ciebie.
Życie każdego dnia stawia przed nami nowe wyzwania, zmusza Nas do dokonywania coraz to nowych wyborów i tylko od Nas zależy czy podejmiemy trud realizacji i czy starczy Nam odwagi, aby podążyć nową, nieodkrytą jeszcze ścieżką naszych możliwości. I chodź droga ta nie jest wcale prosta a częstym gościem jest strach i zwątpienie to jednak chwila gdy docieramy na szczyt jest największą nagrodą.
„Każdy z was młodzi przyjaciele znajduje też w życiu jakieś swoje Westerplatte. Jakiś wymiar zadań, które musi podjąć i wypełnić. Jakąś słuszną sprawę, o którą nie może nie walczyć. Jakiś obowiązek, powinność, od której nie może się uchylać. Nie może zdezerterować. Wreszcie jakiś porządek prawd i wartości, które trzeba utrzymać i obronić...! „
Ktoś kiedyś powiedział że Duch Święty jest reżyserem naszego życia a my Jego aktorami. On nam mówi i prowadzi nas jak mamy grać, jednak tylko od nas zależy czy będziemy słuchać Jego rad i wskazań. Inne podobieństwo to Oblubieniec (Tata) i Oblubienica (Kościół) oraz muzyka. Oblubieniec tańczy z Oblubienicą a do tego wszystkiego przegrywa dyrygent Duch Święty. Fajny obraz Taty tańczącego z Kościołem czyli po prostu z nami a do tego Duch Święty :) Tutaj również też od nas zależy czy będziemy skupieni i czy będziemy czuwać aby zrobić dobre kroki.
OdpowiedzUsuńIm dusza więcej zaufa, tym więcej otrzyma.