środa, 17 kwietnia 2013

Za darmo dostaje się tylko to, czego nikt inny nie chce.




Powstanie Warszawskie, aa co tam dałaś ? Nie no coś Ty… jaki Hitler tam był Stalin. Konstytucja. Dekalog. Prawo dwunastu tablic. Oddałam pustą kartkę. Jest WOS. Kręci mi się w głowie, nie ogarniam … . Weronika, źle się czuję. Asia, idź do lekarza słyszę z ust koleżanki.

Siedzę w autobusie, jadę do lekarza. Tak, w sumie to nawet nie wiem do końca sama po co ale jadę. Zakład Opieki Zdrowotnej.. wchodzę. Boje się. Piszę do przyjaciela, potem do Weroniki. Nie odpisują… zostaje ja i mój strach. Sam na sam. Mam ochotę wyjść i wrócić do domu. Jednak idę po schodach w górę. Siadam na korytarzu, słyszę swoje nazwisko. Wchodzę, bada mnie, czuje jak zaczyna mnie boleć. Lekarz mówi mi, że nic mi nie jest, ból żebrowy. Stwierdza to bez żadnych badań. Dziwie się na niego patrzę, zaleca EKG. Wracam, wchodzę do gabinetu. Słyszę :  „A no takie góry doliny, ale to nie że masz coś z serduszkiem to wina aparatu”, nie mierzy ciśnienia, zaleca Apap w razie bólu. Myślę sobie, że apap na pewno mi pomoże, żeby czasem.
 Zmienia temat. Daje skierowanie na prześwietlenia płuc i na badania krwi z powodu przewlekłego kaszlu. Wychodzę. Idę w stronę domu. Boli mnie jak nie wiem. Przychodzę do domu, kładę się na łóżko. Nie mam siły, słyszę jak mi wali mocno serce. Zastanawiam się jak wysokie mam ciśnienie. Przestało boleć, próbuję wstać. Boli od nowa a ból zaczyna się nasilać. Dobrze, że chociaż mam pewność, że to nie serce. Tak, tak to zapalenie żebra spowodowane nie wiadomo czym, leczone apapem.
Uczę się : List formalny, wypracowanie, sprawdzian z angielskiego, zadania z matmy, zadania z polskiego, referat na EDB. Zaczynam a po dwóch minutach kończę. Idę się położyć, otwieram okna. Jest dobrze.

wtorek, 16 kwietnia 2013

Cier­pienie wy­maga więcej od­wa­gi niż śmierć

Przyjacielu ! Gdzie jesteś ? Czy nie wiesz jak bardzo mi ciężko? Dlaczego Cię nie widzę, dlaczego nie ma Cię koło mnie, dlaczego nie chwycisz mnie za rękę kiedy co noc płaczę w łóżku?
 Tylko Ty wiesz tak naprawdę jakie jest moje życie, jakie mam problemy, co mnie cieszy a co boli, ale gdzie jesteś właśnie teraz kiedy Cię potrzebuję. Musisz mi pomóc a Ty… nic nie mówisz. Dlaczego ? Nie wiem.
Mam innych przyjaciół w szkole, pewnie. Tylko, szkoda że tak mało o mnie wiedzą. Nie mają pojęcia jak wyglądają noce w ciemnym pokoju z koszmarami sennymi, kiedy jesteś zupełnie sama, nie ma koło Ciebie nikogo. Piszesz do kogoś sms, dzwonisz - słyszysz tylko długi, cichy, głuchy sygnał. Jesteś tylko Ty, Ja i moje słabości które pokonujesz za mnie. Przecierasz mi drogę, wracasz po mnie, bierzesz na ręce i prowadzisz dalej przez życie. Nie rozumiem tylko dlaczego, kiedy przyszedł tak trudny moment w moim życiu nie pomagasz mi ?! Gdzie jesteś ? 

Robię zadanie z polskiego. Nagle czuję dość mocne nieuzasadnione kucie w klatce piersiowej lub w sercu – trudno stwierdzić. Boli, bardzo boli. Olewam to, boli coraz mocniej. Zaczyna mi być niedobrze, kręci mi się w głowie, bardzo mocno kręci mi się w głowie. Przestało. Nie minęły dwie minuty a koszmar zaczyna się od nowa. Boli . Idź do lekarza słyszę z ust przyjaciół. Nie pójdę, nie mogę iść. Nie mam zrobionych badań sprzed pół roku. Idę do mamy. Słyszę ; Nie przesadzaj, nie pierwszy nie ostatni raz, nic Ci nie poradzę, minie Ci. Wracam na górę, kładę się na łóżko. Boli mnie coraz mocniej, kręci mi się w głowie i powtarzam tylko : nie panikuj, minie Ci…. . Wstaje. Otwieram gwałtownie okno oddycham spokojnie, czuje że nie za bardzo mogę łapać powietrze. Mija. Lekki ból wraca, na razie żyję.

sobota, 6 kwietnia 2013

Jest na świecie ta­ki rodzaj smut­ku, które­go nie można wy­razić łza­mi. Nie można go ni­komu wytłumaczyć.



Nie mam siły. Nie mam siły żyć, nie mam siły walczyć, nie mam siły wstawać z łóżka iść do kuchni napić się herbaty…. po prostu nie mam siły. Ta ciągła walka mnie osłabia, osłabia z każdym dniem coraz bardziej i nawet kiedy pozornie wszystko jest na swoim miejscu, cała w środku się trzęsę. Każdego dnia po trochu umieram, czuje to.  Nawet już sama nie wiem czy chcę żyć. Wiem, że życie to ciągła walka, ale czasem potrzebuję oddechu, potrzebuję odpocząć. Mam dosyć szkoły, ludzi którzy się w niej znajdują, mam dosyć wszystkich komentarzy, spojrzeń, cichego obgadywania za plecami.  Mam dość ciągłego kłamstwa, olewania innych ludzi, nie zauważania ich potrzeb. Dość koncentrowania się tylko na sobie (…)


Mam wspaniałych przyjaciół, wiem to, ale Ci którym ufam są tak daleko ode mnie a tych którzy są blisko, nie mogę obdarzyć całkowitym zaufaniem, nie potrafię. Swoją drogą tak bardzo ich potrzebuję. Nie wiem dlaczego mieszkamy od siebie tak daleko ale dziękuję Bogu, że ich mam. Tak bardzo chcę się do nich przytulić, poczuć bicie ich serc, ich oddech na swoich ramionach. Chcę przez kilka chwil poczuć się szczęśliwa. Zostawić ten cholerny świat gdzieś daleko w tyle i zacząć żyć pełnią. Być sobą. Położyć się w parku, wpatrywać się w gwiazdy, udawać ludzi z Anglii, płakać, śmiać się … już nie mogę się doczekać tych wszystkich wspaniałych chwil.


Miłość. Co to tak właściwie jest ? Nie wiem. Przychodzi nagle, osiada na dnie Twojego serca i tak mocno się zakorzenia, że nie jesteś w stanie jej wyrwać. Chciałabyś, naprawdę. Próbowałaś łopatą, grabiami. Prosiłaś, błagałaś, chciałaś jej podać odpowiednie argumenty przeciw. Nic nie działało. Postanowiła zostać. Zostać i codziennie niszczyć Cię od środka, zostać i codziennie przypominać o swojej obecności cichym kłuciem w sercu i motylkami w brzuchu. Jest ciągle w Tobie, raz silniejsza, raz słabsza ale nigdy Cię nie opuszcza. Nie daje spokoju, czeka na właściwy moment, obiera cel i atakuje. Zakleszcza Cię w swoje szczypce i nie pozwala Ci oddychać, nie pozwala Ci myśleć o czymś innym niż ona. Puszcza Cię. Wszystko wraca na swoje miejsce ale potem od nowa cała historia się powtarza. Kiedy wreszcie się kończy ? Nie wiem.