Siedziałam na łóżku opatulona wełnianym kocem, który dostałam od babci –
temperatura w moim pokoju wynosiła 17*C a to nie zbyt dużo jak na zimowy
wieczór. Od dłuższego czasu tworzę z moim laptopem niezastąpiony duet, tak było
i dziś. Czytałam książkę, bolały mnie już oczy od wpatrywania się w ekran monitora,
ale nie przestawałam. Przeczytałam tak jeszcze dziesięć kartek A4 i gdyby nie
to, że musiałam skończyć czytała bym dalej. Natrafiłam właśnie na rozdział w
którym było opisane sedno przyjaźni. Zastanawiałam się nad sobą i nad moim
przyjacielem i powiem Wam, że śmiało moglibyśmy się wcielić w role bohaterów. No
ale nikt w nikogo się nie wcielał, bo poczułam naglę silną potrzebę spotkania
się z Nim. No i przyszedł.
Otworzyłam drzwi i wpuściłam Go z uśmiechem na twarzy do środka.Usiadł na łóżku, a ja zajęłam miejsce naprzeciwko Niego. Siedzieliśmy po turecku i patrzyliśmy sobie w oczy. Jego oczy były zupełnie inne niż moje – pełne radości, miłości, szczęścia i przebaczenia.On czekał aż zacznę coś mówić,a ja liczyłam na to, że to On pierwszy rozpocznie rozmowę. Milczeliśmy, obydwoje.Zastanawiałam się ,co mogła bym mu powiedzieć a co lepiej zachować dla siebie.W końcu zaczęłam opowiadać mu to co zwykle. Nic nowego, ciągle jedno i to samo. Zdziwiło mnie to, że znam Go od zawsze a jednak często ufam bardziej innym ludziom niż Jemu. Ludziom którzy mnie ranią, którzy zawodzą, ludziom którzy często dla mnie nic nie znaczą. To smutne.
Czuję, że On mi przeszkadza.Chce mi pomagać i potrzebuje tej pomocy, ale czasem czuję, że jest mi niepotrzebna i że nic mi nie daje.Chciało by się czasem rzec, że życie jest bez sensu ale w takich chwilach On jest ze mną. Cieszę się, że Go mam.
Doszłam dzisiaj do wniosku, że zmienię moje życie. Od zaraz ! Zrobię wszystko jeszcze raz, dokładnie i z Nim. Musze się tylko jeszcze od nowa nauczyć Mu ufać. A z tym będzie największy problem.
Otworzyłam drzwi i wpuściłam Go z uśmiechem na twarzy do środka.Usiadł na łóżku, a ja zajęłam miejsce naprzeciwko Niego. Siedzieliśmy po turecku i patrzyliśmy sobie w oczy. Jego oczy były zupełnie inne niż moje – pełne radości, miłości, szczęścia i przebaczenia.On czekał aż zacznę coś mówić,a ja liczyłam na to, że to On pierwszy rozpocznie rozmowę. Milczeliśmy, obydwoje.Zastanawiałam się ,co mogła bym mu powiedzieć a co lepiej zachować dla siebie.W końcu zaczęłam opowiadać mu to co zwykle. Nic nowego, ciągle jedno i to samo. Zdziwiło mnie to, że znam Go od zawsze a jednak często ufam bardziej innym ludziom niż Jemu. Ludziom którzy mnie ranią, którzy zawodzą, ludziom którzy często dla mnie nic nie znaczą. To smutne.
Czuję, że On mi przeszkadza.Chce mi pomagać i potrzebuje tej pomocy, ale czasem czuję, że jest mi niepotrzebna i że nic mi nie daje.Chciało by się czasem rzec, że życie jest bez sensu ale w takich chwilach On jest ze mną. Cieszę się, że Go mam.
Doszłam dzisiaj do wniosku, że zmienię moje życie. Od zaraz ! Zrobię wszystko jeszcze raz, dokładnie i z Nim. Musze się tylko jeszcze od nowa nauczyć Mu ufać. A z tym będzie największy problem.
„Zaufanie jest najpiękniejszą spowiedzią zakończoną słowem "prowadź" „