czwartek, 31 stycznia 2013

Unum cor et anima una ! :)



Siedziałam na łóżku opatulona wełnianym kocem, który dostałam od babci – temperatura w moim pokoju wynosiła 17*C a to nie zbyt dużo jak na zimowy wieczór. Od dłuższego czasu tworzę z moim laptopem niezastąpiony duet, tak było i dziś. Czytałam książkę, bolały mnie już oczy od wpatrywania się w ekran monitora, ale nie przestawałam. Przeczytałam tak jeszcze dziesięć kartek A4 i gdyby nie to, że musiałam skończyć czytała bym dalej. Natrafiłam właśnie na rozdział w którym było opisane sedno przyjaźni. Zastanawiałam się nad sobą i nad moim przyjacielem i powiem Wam, że śmiało moglibyśmy się wcielić w role bohaterów. No ale nikt w nikogo się nie wcielał, bo poczułam naglę silną potrzebę spotkania się z Nim. No i przyszedł.


Otworzyłam drzwi i wpuściłam Go z uśmiechem na twarzy do środka.Usiadł na łóżku, a ja zajęłam miejsce naprzeciwko Niego. Siedzieliśmy po turecku i patrzyliśmy sobie w oczy. Jego oczy były zupełnie inne niż moje – pełne radości, miłości, szczęścia i przebaczenia.On czekał aż zacznę coś mówić,a ja liczyłam na to, że to On pierwszy rozpocznie rozmowę. Milczeliśmy, obydwoje.Zastanawiałam się ,co mogła bym mu powiedzieć a co lepiej zachować dla siebie.W końcu zaczęłam opowiadać mu to co zwykle. Nic nowego, ciągle jedno i to samo. Zdziwiło mnie to, że znam Go od zawsze a jednak często ufam bardziej innym ludziom niż Jemu. Ludziom którzy mnie ranią, którzy zawodzą, ludziom którzy często dla mnie nic nie znaczą. To smutne.
Czuję, że On mi przeszkadza.Chce mi pomagać i potrzebuje tej pomocy, ale czasem czuję, że jest mi niepotrzebna i że nic mi nie daje.Chciało by się czasem rzec, że życie jest bez sensu ale w takich chwilach On jest ze mną. Cieszę się, że Go mam.
Doszłam dzisiaj do wniosku, że zmienię moje życie. Od zaraz ! Zrobię wszystko jeszcze raz, dokładnie i z Nim. Musze się tylko jeszcze od nowa nauczyć  Mu ufać. A z tym będzie największy problem. 





„Zaufa­nie jest naj­piękniej­szą spo­wie­dzią za­kończoną słowem "prowadź" „

środa, 30 stycznia 2013

"To co jest przyczyną twoich najgłębszych cierpień, jest zarazem źródłem twoich największych radości"



Dzisiejszy dzień był ciężki. Byliśmy na lodowisku i w kinie, wszystko było dobrze do czasu… . Nagle zaczęły się nieprzyjemne pytania i znowu to zrobiłam, a przecież obiecałam sobie, że będę dla Nich wszystkich miła. Okłamałam ich po raz kolejny, bo tak było prościej. Czułam i nadal czuje się z tym okropnie. Zastanawiam się kiedy w końcu nadejdzie ten dzień, że przestane przejmować się ich opinią. Mam nadzieję, że nadejdzie.

Lubię być z Tobą. Kocham te chwile, gdy mam okazję spojrzeć w Twoje oczy. Ciągle ten sam scenariusz. Pusty dom, zgaszone światło, wokoło mnóstwo świeczek a na niewielkim łóżku Ty i ja. Siedzisz obok mnie, w swej silnej dłoni ściskasz moją; pozornie radzącą sobie z problemami ale tak
naprawdę kruchą i delikatną – nic nie wartą bez ciepła, które mi dajesz. Mocno tulisz mnie do siebie, a ja uwielbiam te chwile gdy w Twoich ramionach czuje się bezpiecznie. Są moim azylem. Patrzysz mi prosto w oczy i nagle… czar pryska. Obrazy przed oczami powoli zaczynają się rozmywać. W domu nie ma już tego „czegoś” co towarzyszyło nam przez cały czas. W końcu znikasz i Ty. Otwieram oczy, rozglądam się niepewnie. Szklany budzik stojący na półce wskazuje 5.45. Powoli dochodzi do mnie, że to był tylko sen i śmiało mogę stwierdzić, że po raz kolejny oszukał moją wyobraźnię.

Znowu słabnę. Wczoraj Go czułam, dzisiaj wydaje mi się, że znowu odchodzę. Wiem, że jest, wiem że puka, ale nie chcę mu otworzyć. Czuje, jak walczę sama ze sobą. Doskonale wiem, że chcę Go, pragnę, potrzebuję ale ciągle mam wątpliwości. Nie potrafię przyjąć Jego miłości. Wmawiam sobie, że się do tego nie nadaję. Kiedyś kochałam z Nim rozmawiać. Wiedział o mnie wszystko, często pytałam się Go w co mam się ubrać, co mam zjeść na śniadanie, co by wybrał na moim miejscu . A teraz ? Nie potrafię nawet z Nim posiedzieć. Boje się. Zaufałam mu, ale wątpliwość nadal nie minęła. Zawsze wydawało mi się, że mając takiego przyjaciela, moje życie będzie jedną, wielką, słodką bajką. Pojęłam dopiero niedawno, że reżyser kręcący film, natyka się na wiele problemów, wyłapuje mnóstwo błędów zanim powstanie idealny film lub cudowna bajka. Moje i Twoje życie to film. Klatki przesuwają się powoli do przodu. Sceny kończą się i zaczynają. To jaki będzie koniec – zależy wyłącznie od Ciebie.

Życie każdego dnia stawia przed nami nowe wyzwania, zmusza Nas do dokonywania coraz to nowych wyborów i tylko od Nas zależy czy podejmiemy trud realizacji i czy starczy Nam odwagi, aby podążyć nową, nieodkrytą jeszcze ścieżką naszych możliwości. I chodź droga ta nie jest wcale prosta a częstym gościem jest strach i zwątpienie to jednak chwila gdy docieramy na szczyt jest największą nagrodą.


„Każdy z was młodzi przy­jaciele znaj­du­je też w ży­ciu ja­kieś swo­je Wes­ter­plat­te. Ja­kiś wy­miar za­dań, które mu­si podjąć i wy­pełnić. Jakąś słuszną sprawę, o którą nie może nie wal­czyć. Ja­kiś obo­wiązek, po­win­ność, od której nie może się uchy­lać. Nie może zde­zer­te­rować. Wreszcie ja­kiś porządek prawd i war­tości, które trze­ba ut­rzy­mać i obronić...! „

wtorek, 29 stycznia 2013

„Dla oczu niewidoczne – najważniejsze jest ! ”


Było wprost idealnie ! Uśmiechałam się w szkole do wszystkich a potem miałam ochotę wyrzygać ten uśmiech – naprawdę. Nie sądziłam, że moje najlepsze koleżanki okażą się takie … dziwne. Próbowałam być wesoła, miła i chyba trochę za bardzo. Śmiałam się , na siłę żeby nie było, że coś mi jest. To straszne tak ciągle udawać, ale chyba z tym skończę -.-. Widziałam ich znowu dzisiaj przytulonych razem. Stwierdzam, że Ona nawet nie jest chyba taka zła na jaką wygląda. Uśmiechała się dzisiaj do mnie kiedy prezentowała pracę na jednej z lekcji. Spróbuję. Przeprosiłam dzisiaj pewną osobę i nie wiem, czy to do niej dotarło ale mi zrobiło się dużo lepiej.
Oczywiście w klasie nie obeszło by się bez durnych komentarzy, takie też usłyszałam dnia dzisiejszego ;„ Kolejne dziecko Jezusek”,  „ Stara się by nie mieć grzechów”, „ Chcesz być święta, że tak pomagasz innym” itp. Było mi smutno, że może coś jest ze mną nie tak ale potem zdałam sobie sprawę z tego, że to w końcu świadczy o Nich a nie o mnie, więc nawet się jakoś nie zdenerwowałam specjalnie.  



Siedziałam sobie w pokoju i zaczęłam myśleć o życiu. W mojej głowie kłębiły się różne myśli i nagle ktoś napisał do mnie ; „Ale pomyśl.. Prędzej czy później będziesz Go przepraszać i pragnąć. On już za tobą tęskni i chce się z Tobą spotkać”. Wpatrywałam się w ekran monitora i nie mogłam uwierzyć ; no nie, ktoś znowu się mnie czepia ?! A poza tym … że jak ? On za mną tęskni i chce się ze mną spotkać ? Nadal, po tym wszystkim ?! Przecież mój przyjaciel nie mógł by tego wszystkiego znieść, za bardzo Go zraniłam. Pomyślałam wtedy, że nie mogę Go tak ciągle zawodzić, skoro On mnie nadal kocha tak bardzo mocno.
Zobaczyłam, jak idzie do mnie. Usłyszałam jak puka i poszłam Mu otworzyć. Staliśmy naprzeciwko siebie, przy otwartych drzwiach i patrzyliśmy sobie w oczy. Wiecie jakie to trudne spojrzeć Mu w oczy i zobaczyć w nich tyle ciepła i miłości ? Nie wiedziałam co robić. Wpuściłam Go , ale zaprowadziłam do cichego pokoju. Usiadłam na podłodze a On naprzeciwko mnie. Wpatrywałam się w jego oblicze, milczałam. W mojej głowie zaczęły pojawiać się obrazy z przeszłości. Przypomniałam sobie, jak zawsze był przy mnie, jak nosił mnie na rękach kiedy się skaleczyłam, przypomniało mi się jak czasem na niego krzyczałam, biłam Go, miałam o wszystko pretensje. Widziałam sytuacje z mojego własnego życia, kiedy To On zastawiał mnie sobą i bronił przed moimi wrogami. Widziałam, jak Go ranią a On to wszystko dla mnie znosi. Zaczęłam płakać. Poczułam wtedy jak obejmuje mnie swoim ramieniem i bardzo mocno przytula do swojego serca. Doświadczyłam ogromnej miłości i chyba zrozumiałam już na dobre, że jestem dla niego ważna. Siedząc tak przy mnie i przytulając , zaczął opowiadać mi różne historie i dawać wskazówki życiowe. Przytuliłam Go najmocniej jak umiałam i zaczęłam przepraszać. Obiecałam mu, że w tym tygodniu o nic Go nie poproszę. Po prostu mu zaufam, chociaż będzie to trudne.
Dziękuję przyjacielu, że to właśnie mnie wybrałeś i chciałeś żebym stała się Twoją przyjaciółką.

A i takie małe sprostowanie - uwielbiam kiedy ktoś się mnie ciągle czepia.:) Dziękuję wszystkim, którzy mi pomagają, którzy się mnie czepiają i pozytywnie denerwują -   fajnie, że Was mam !

Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich.

poniedziałek, 28 stycznia 2013

Dla przyjaciela .

"Jes­tem jeszcze trochę za­kocha­na resztka­mi bez­sensow­nej miłości i jest mi tak cho­ler­nie smut­no te­raz, że chcę to ko­muś po­wie­dzieć."

Drogi przyjacielu !

          Posłuchaj :  Wiem, że ostatnio kiedy Ty chciałeś porozmawiać ze mną zostawiałam Cię. Pamiętam dokładnie wczorajszy dzień kiedy trzy razy mówiłeś mi, żebym do Ciebie przyszła bo chcesz pobyć ze mną w swoim domu. Nie słuchałam Cię. Zostawiłam samego. Było Ci bardzo smutno, kiedy zawołałeś mnie ostatni raz a ja udałam, że nie słyszę. Tak bardzo Cię zraniłam i przepraszam. Potem wieczorem chciałeś do mnie przyjść, kolejny raz prosiłeś. Czekałeś, mówiłeś do mnie, żebym wpuściła Cię do mojego domu, a ja zostawiłam Cię na mrozie. Znowu Cię zawiodłam. Wstałam rano, a Ty znowu czekałeś. Chciałeś ze mną porozmawiać, ale ja oczywiście zbyłam Cię tym, że śpieszę się do szkoły i porozmawiamy potem. Czekasz nadal a ja nadal nie wykazuje inicjatywy, żeby z Tobą porozmawiać.
          
           Teraz powinnam pójść do Ciebie i Ci to wszystko powiedzieć, przeprosić Cię, ale nie umiem. Nie chcę z Tobą rozmawiać, nie ufam Ci, boje się - sama nie wiem czego, w końcu się przyjaźnimy ! KOCHAM CIĘ , jesteś dla mnie najważniejszy ale po prostu nie chce.
Dziękuję Ci za to co dla mnie robisz. Dziękuję Ci za to, że byłeś i jesteś ze mną zawsze, nawet teraz kiedy prosto w twarz potrafię Ci powiedzieć, że Cię nie potrzebuję, że poradzę sobie sama, że o nic Cię nie prosiłam i nie chcę prosić. TERAZ. Doskonale zdaje sobie z Tego sprawę, że nie poradzę sobie bez Ciebie ! Nie umiem bez Ciebie żyć. Uzależniłam się od Ciebie i to jest piękne uzależnienie. Wiem, że za tydzień, dwa, albo trzy będę Cię prosić, o to byś mi wybaczył. A wiesz co jest najgorsze ? To, że wiem o tym, że Ty mi zawsze wybaczysz ! Mogę Cie mieć głęboko gdzieś a Ty i tak się nie pogniewasz. Mogę Cię ranić nieustannie a Ty kochasz mnie tak bardzo, że za każdym razem wybaczasz. Nie mogę ogarnąć tego moim małym rozumkiem jak możesz mnie tak bardzo kochać ? Jak możesz to wszystko znosić. Codziennie, kilka razy na dzień " bije Cię w twarz". A Ty co robisz ? Nie jesteś na mnie zły, nie krzyczysz, nie obrażasz się ... Ty po prostu wybaczasz mi, chociaż wiesz, że za tydzień czy dwa znowu Cię uderzę.
         Tak bardzo Cię potrzebuję ! Nie wiem dlaczego się bronię. To chyba przez tych ludzi, zaczęłam wybierać ich, a nie Ciebie. Ale PRZYJACIELU, ja chce Ciebie. Chce, żebyś był koło mnie, chce żebyś ze mną rozmawiał, chce żebyś mi pomagał, chce żebyś nadal mnie kochał tak bardzo mocno, chce być dla Ciebie najważniejsza, CHCE CI ZAUFAĆ, ale nie umiem !
        Przepraszam !

Szczęście jed­ne­go człowieka nie oz­nacza smut­ku drugiego.



Często zastanawiam się, dlaczego świat jest tak dziwnie skonstruowany, czemu panuje tu taka okropna niesprawiedliwość ! Dlaczego jedni mają wszystko a inni nic ? Dlaczego ktoś może mieć cudowną rodzinę, cudowne życie, a inni nie mogą tego doświadczyć ? Dlaczego jedni cierpią na depresje, są uzależnieni od narkotyków czy alkoholu a inni nie potrafią ich zrozumieć i im pomóc. Dlaczego ? Nie wiem, sama tego nie rozumiem, ale myślę, że to wszystko musi mieć jakiś sens. Po prostu – musi.
Myślę nad tym jak ludzie, którym ufasz i znasz mogą Cię bardzo zawieść.
Zawodzą Cię całe życie, nieustannie. Ty masz nadzieję, że tym razem coś się zmieni. Starasz się im zaufać, głęboko wierzysz, że coś się zmieni. Przychodzi moment spotkania i nagle okazje się, że nie zmieniło się zupełnie nic! Ranią, tak jak ranili, zawodzą, tak jak zawodzili, wmawiasz sobie, że już więcej nie dasz się nabrać i im nie zaufasz ale tak naprawdę w głębi serca wiesz, że chociaż sparzyła byś się jeszcze sto a nawet tysiąc razy za każdym razem będziesz żyć nadzieją, że może tym razem będzie inaczej. Niestety, mało kiedy ludzie się zmieniają.

Myślałam, że dziś wybuchnę. Zobaczyłam ją, stała z chłopakiem, który mocno trzymał ją w objęciach. Pomyślałam wtedy jak taka zołza, może mieć chłopaka ?! Stałam niedaleko z koleżankami, udając że ich słucham, obserwowałam ludzi. Zadzwonił dzwonek a On jej nie puszczał, nagle oderwała się i zobaczyłam, że płacze. Nie lubię jej, po tym wszystkim co mi zrobiła, po tym jaka jest, jak się zachowuje trudno ją lubić, ale zrobiło mi się przykro. W tym momencie doszło do mnie, że Ona też jest człowiekiem, że pewnie jest jej często ciężko i może ma taki styl bycia. Może musi odreagować na innych nawet wtedy kiedy nie chce ? Stałam, patrzyłam na nią i myślałam. Chyba powinnam ją poznać, w końcu pół roku to nie dużo, a my wszyscy oceniliśmy ją może za szybko. Dobra, czasem ma dziwne teksty, jest strasznie niemiła, bardzo się wywyższa, ale może na co dzień jest inna ? Może i niech na razie tak zostanie.
Uśmiechać się, udawać, że nie wkurzają Cię ich komentarze, być miłym dla każdego – wcale nie jest tak łatwo. Próbowałam dzisiaj dotrzymać słowa i wtoczyć w życie moje postanowienie, ale nie wyszło do końca tak jak chciałam, ale co tam… Nie wolno się poddawać ! Trzeba walczyć do samego końca, nawet wtedy kiedy jest ciężko !
Fizyka, matematyka, biologia … nie mogłam już tam wytrzymać. Ciągle myślałam tylko o jednej, a w zasadzie o dwóch rzeczach ; jak tam ma się nikt ważny  i co jej powiem jak ją zobaczę. Tak uśmiechałam się sama do siebie kiedy myślałam o tym jak bardzo Bóg musi mnie kochać, że sprawił, że ją poznałam. Nikt ważny jest wyjątkowa, naprawdę ! Owszem, jest uparta, lubi mnie denerwować i nie lubi się przytulać ze mą, ale to wszystko sprawia, że jeszcze bardziej ją kocham. Uczę się jej ciągle, nieustannie i na nowo, ale akceptuje ją taka jaka jest i nie chce żeby się zmieniła ! To najlepsza przyjaciółka jaką można mieć !

Dawno nie rozmawiałam z moim przyjacielem. Tęsknie za nim, czuje że Go potrzebuje, ale jakoś nie potrafię z nim porozmawiać. Jest mi tak ciężko, kiedy pomyślę sobie o tym co dla mnie robi a jaka ja jestem dla niego. Chciał się ze mną spotkać, wczoraj. Niedziela to taki dzień, kiedy zawsze się spotykamy. No prawie… . Zawiodłam Go . Zaprosił mnie do siebie do domu, chciał ze mną porozmawiać, a ja mu odmówiłam, nawet Go potem za to nie przeprosiłam. Zaczęła się szkoła, boje się że natłok obowiązków sprawi, że przestane mieć dla niego czas. Nie chce tego. Obiecałam sobie, że postaram się. Dla Niego !

„Nig­dy nie przes­ta­waj się uśmie­chać, na­wet jeśli jes­teś smut­ny, po­nieważ nig­dy nie wiesz, kto może się za­kochać w twoim uśmiechu. „

sobota, 26 stycznia 2013

Zatrzymaj się, ale nie stój !

Kolejne zimne, styczniowe popołudnie z laptopem i ciepłą herbatką w łóżku. To jest to co Joasia lubi najbardziej <3. W głośnikach cicho rozbrzmiewa „Don't worry be happy” !!, nie wiem dlaczego ale bardzo lubię przy tej piosence myśleć. Właśnie tak sobie leżę i dochodzę do wniosku, że życie jest za krótkie na to aby się kłócić, denerwować na innych, smucić z ich powodu… tak naprawdę to niepotrzebne. Mamy mało czasu, za mało, aby zwracać na to wszystko uwagę. Najważniejsze jest to żeby pośród tego wszystkiego co nas otacza, nadal być sobą, nie przejmować się opinią innych, chodź to w cale nie jest takie proste. Ale uda się ! Mam postanowienie – iść do szkoły, widzieć tych wszystkich ludzi którzy swoimi słowami tak bardzo mnie ranią, uśmiechać się do nich i pokazać im, że już mnie nie rusza to co mówią ! Nie kłócić się z nimi, nie denerwować się. Dam radę, mam nadzieję.

Zastanawiałam się tak nad tym jak ludzie często zatrzymują się. Stoją w miejscu i boją się iść do przodu, bo nie wiedzą co może ich tam spotkać. Potem zdają sobie sprawę że całe życie stali i nie zrobili nic dla siebie ani dla innych . Ja też zdałam sobie sprawę, że też się tak zatrzymałam, na pewnym etapie w moim życiu i boje się iść dalej, ponieważ nie wiem co mnie tam może spotkać. Ale muszę to zmienić. Życie jest piękne i szkoda czasu na stanie ! :)

Wczoraj rozmawiałam z moim przyjacielem. Czekał na mnie cały dzień, aż znajdę chwilę dla Niego ale oczywiście wszystko było ważniejsze niż On. Wiecie, czułam się okropnie kiedy wieczorem zamieniłam z nim tylko dwa słowa i sobie poszłam. Wiem, że jestem dla Niego ważna, że mnie kocha bardzo mocno, że robi dla mnie wszystko ale nie umiem mu tak w pełni zaufać, i to mnie martwi, no bo przecież przyjaźń powinna opierać się przede wszystkim na zaufaniu. Tak często Go odrzucam, tak bardzo Go ranię a On jest ze mną mimo wszystko. Musze się chyba bardziej postarać . Często zadaję sobie to pytanie ; „ Jak można kochać kogoś, kto Cię nieustannie odrzuca” ?


„Zwykle próbujemy dostrzec to, czego nie ma, a jesteśmy ślepi na wielkie lekcje, jakie życie inscenizuje przed naszymi oczami. „ - Paulo Coelho

piątek, 25 stycznia 2013

W życiu nie ma prób, od razu zaczyna się przedstawienie.

Lubię być sama. Kocham leżeć na łóżku z zamkniętymi oczami wyobrażając sobie jaka jestem szczęśliwa. Zdradzę Ci sekret, tak właśnie Tobie ; życie to ciągła walka, za każdym razem kiedy wydaje Ci się że coś masz i próbujesz tego dosięgnąć, zostajesz z niczym. Tak samo jest z miłością… potrzebujesz jej, czujesz, że Cię dotknęła, za wszelką cenę chcesz ją złapać i nie wypuszczać. Pragniesz. Niestety w życiu nie może być za kolorowo, nie możesz mieć wszystkiego czego chcesz.

To właśnie dzisiaj udowodniłam sama sobie, iż najbardziej boje się, że stracę coś czego nie posiadam – Ciebie. Tak bardzo chciała bym być pewna, że mogę się w Tobie schronić przed wszystkimi przeciwnościami losu, ale nie mogę. Muszę sobie radzić sama, no prawie sama. Mam prawdziwego przyjaciela, przyjaciela który mnie nigdy nie opuści, który jest ze mną zawszę, wie o mnie wszystko, ale nawet z Nim boje się rozmawiać.

Skończyły się ferie :( Znowu nadszedł czas szkoły, spotkań z ludźmi którzy olewają mnie z góry na dół bo jestem „inna” niż Oni. Nie podoba im się jak żyje, nie podoba im się z kim rozmawiam a najbardziej cierpią z powodu mojego przyjaciela. Często stawiają mnie przed wyborem On albo Oni. Oczywiście zawsze wybieram Jego ale za każdym razem okropnie mnie to rani. Nie rozumiem dlaczego nie mogą mnie zaakceptować taką jaka jestem ? Dlaczego ludzie są tacy dziwni i nieczuli ? Czy tak bardzo muszą ranić innych żeby zadowolić samych siebie ?

„Sko­ro nie można się cofnąć, trze­ba zna­leźć naj­lep­szy sposób, by pójść naprzód„ – Paulo Coelho

czwartek, 24 stycznia 2013

Czasem warto cierpieć, bo tylko wtedy otwieramy oczy na to , co było dla nas do tej pory niewidoczne

Miłości trzeba szukać wszędzie , dosłownie. Czasem warto cierpieć , dla niej - czasem. Wiesz że nie możesz dać jej szansy , że nie możesz jej pielęgnować w swoim życiu aby kwitła jak róża i dawała Ci radość. Wiesz że nie możesz, zdajesz sobię sprawę że w ogole nie powinnaś jej zasadzić. Boli Cię to , że przez Twoją głupotę teraz wyrywając ją wyrwiesz też cząstę siebie. 

Tak właśnie jest ze mną. Zasadziłam sobię piękną różę w moim sercu. Rosła tam długo aż w końcu w najmniej oczekiwanej chwili postanowiła zakwitnąć. W cale tego nie chciałam ! Chciałam zeby tylko tam rosła , żeby była przy mnie kiedy będzie mi smutno. Chciałam patrząc na nią widzieć siebie a Ona namieszała w moim życiu. Najgorsze jest to że kiedy już przekwitnie nie będę mogła jej dalej pielęgnować.
Ból jest nieodlącznym elementem mojego życia , chce się go pozbyć ale wciąż ktoś postanawia mi go zadawać. Tak bardzo chciała bym uciec i schować się gdzieś... tak zeby nikt nie mógł mnie skrzywdzić. 

Ogrzać się swoim własnym ciepłem i siedzieć tam dopóki wszyscy sobie nie pójdą. Tak bardzo tego pragnę . Dlatego właśnie ją wyrwę , żeby jej ciernie nigdy więcej mnie już nie ukuły , i chociaż zasadziłam ją w swoim sercu i miała bym ją wyrwać razem z nim pozbędę się jej aby więcej nie cierpieć. Nawet za cenę własnego życia.