„Co będziemy mieć z podawania ? Radość kogoś kto stoi za Twoimi drzwiami i
czeka aż napijesz się z nim kawy ? Pomyśl sobie jak kawa niszczy zdrowie..
przez nią i tak zginiesz a ktoś
inny za
drugimi drzwiami, tylko trochę grubszymi proponuje Ci zdrową herbatę, tylko dla
niej musisz się trochę poświęcić, ale poświęcając się zyskasz zdrowie –
szczęście. Wyobraź sobie że ktoś bliski, bardzo blisko umiera a Ty możesz mu
pomóc oddając swój szpik. Niestety oddanie szpiku bardzo boli , ból jest ponoć
nie do wytrzymania. Poddasz się wybierając łatwiejsze rozwiązanie ? Pozwolisz
umrzeć ? Czy jednak się poświęcisz i mimo iż będzie ciężko i będzie bolało
zrobisz wszystko żeby go uratować? „
Wczoraj było tragicznie. Nie miałam ochoty żyć – naprawdę. Stwierdziłam, że
jestem na przegranej pozycji i nie mam już o co walczyć. Byłam sama i gotowa.Nagle
usłyszałam dzwonek do drzwi. Niechętnie poszłam otworzyć i zobaczyłam Go. Popatrzyłam
na Niego z lekką pogardą i współczuciem,
po czym wykrzyknęłam „Wynoś się z mojego
życia, nie potrzebuje Cię”. Lekko Uśmiechnął się, ale Jego uśmiech był inny niż
zwykle, smutny. Myślałam, że odejdzie ale On nadal stał przede mną. W jednej
chwili stałam się oziębła jak lód. Wykrzyczałam mu jeszcze parę niecenzuralnych
słów prosto w twarz i zatrzasnęłam drzwi z hukiem. Nie osunęłam się na podłogę
i nie płakałam jak zwykle.Byłam jakoś dziwnie silna. Poczułam się „wolna”, nie
musiałam się Nim martwić. Widziałam przez okno w kuchni, że wpatruje się w
drzwi, ociera swoją dłonią jedną łzę, która właśnie spływała po policzku i
odchodzi w dal. Posmutniałam.
Robiłam wszystko co najgorsze na tym świecie ! Oglądałam filmy, których nigdy
wcześniej nie widziałam na oczy, myślałam o rzeczach o których nigdy wcześniej
nie miałam pojęcia – było mi tak dobrze. Do czasu. Po godzinie czy dwóch zdałam
sobie sprawę z tego, że słabnę bez Niego. Potrzebowałam Go, jak roślina wody do
przetrwania. To wszystko co robiłam było mi tak naprawdę niepotrzebne,
potrzebowałam tylko i wyłącznie Jego miłości. Nie miłości mamy czy siostry
JEGO
MIŁOŚCI.
Chociaż to było strasznie głupie, zaczęłam wątpić w to, że mój przyjaciel
istnieje i mnie kocha.Poszłam spać smutna i już z Nim nie porozmawiałam.
Dzisiaj rano wybrałam się do Niego. Nie wiedziałam, czy będzie chciał mnie
widzieć
zastanawiałam się czy mnie
jeszcze kocha. Lekko zastukałam w drzwi a On zaraz je otworzył. Jaki był
szczęśliwy gdy mnie zobaczył ! Weszłam do środka – było tam mnóstwo ludzi. Zaczęłam
z Nim rozmawiać ale po dziesięciu minutach oczy prawie wszystkich zaproszonych
były skierowane na mnie, poczułam się głupio i chciałam kończyć kiedy
powiedział :
„ Nie martw się nimi. Wyobraź sobie, że jesteśmy sami, tylko Ja i ty” Rozmawialiśmy, dosyć długo.Chciałam płakać, ale było mi głupio tak zwyczajnie się rozkleić przy tych
wszystkich ludziach.
Umówiłam się z nim że od środy zrobimy eksperyment i przez czterdzieści dni
będziemy codziennie ze sobą rozmawiać. Żadnych zbędnych rozmów na Facebooku z
innymi ludźmi, tylko On i ja tego pragnę.
Z tego miejsca w którym właśnie piszę tą notkę bardzo chciała bym podziękować
Julii za to że mnie wczoraj wspierała. Za to, że potrafi mi pomóc. Za to, że wytrzymywała
ze mną nawet wtedy kiedy nie było to takie proste, bo ciągle narzekałam. Za to
że mnie kocha i zawsze jest kiedy jej potrzebuję ! Nie wiem co bym bez niej
zrobiła.
Dziękuję Julia !! : *