niedziela, 10 lutego 2013
A gdy tak smutkiem się uśmiecha to cisza w półsłowie zamiera (…)
„Co będziemy mieć z podawania ? Radość kogoś kto stoi za Twoimi drzwiami i czeka aż napijesz się z nim kawy ? Pomyśl sobie jak kawa niszczy zdrowie.. przez nią i tak zginiesz a ktoś inny za drugimi drzwiami, tylko trochę grubszymi proponuje Ci zdrową herbatę, tylko dla niej musisz się trochę poświęcić, ale poświęcając się zyskasz zdrowie – szczęście. Wyobraź sobie że ktoś bliski, bardzo blisko umiera a Ty możesz mu pomóc oddając swój szpik. Niestety oddanie szpiku bardzo boli , ból jest ponoć nie do wytrzymania. Poddasz się wybierając łatwiejsze rozwiązanie ? Pozwolisz umrzeć ? Czy jednak się poświęcisz i mimo iż będzie ciężko i będzie bolało zrobisz wszystko żeby go uratować? „
Wczoraj było tragicznie. Nie miałam ochoty żyć – naprawdę. Stwierdziłam, że jestem na przegranej pozycji i nie mam już o co walczyć. Byłam sama i gotowa.Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Niechętnie poszłam otworzyć i zobaczyłam Go. Popatrzyłam na Niego z lekką pogardą i współczuciem, po czym wykrzyknęłam „Wynoś się z mojego życia, nie potrzebuje Cię”. Lekko Uśmiechnął się, ale Jego uśmiech był inny niż zwykle, smutny. Myślałam, że odejdzie ale On nadal stał przede mną. W jednej chwili stałam się oziębła jak lód. Wykrzyczałam mu jeszcze parę niecenzuralnych słów prosto w twarz i zatrzasnęłam drzwi z hukiem. Nie osunęłam się na podłogę i nie płakałam jak zwykle.Byłam jakoś dziwnie silna. Poczułam się „wolna”, nie musiałam się Nim martwić. Widziałam przez okno w kuchni, że wpatruje się w drzwi, ociera swoją dłonią jedną łzę, która właśnie spływała po policzku i odchodzi w dal. Posmutniałam.
Robiłam wszystko co najgorsze na tym świecie ! Oglądałam filmy, których nigdy wcześniej nie widziałam na oczy, myślałam o rzeczach o których nigdy wcześniej nie miałam pojęcia – było mi tak dobrze. Do czasu. Po godzinie czy dwóch zdałam sobie sprawę z tego, że słabnę bez Niego. Potrzebowałam Go, jak roślina wody do przetrwania. To wszystko co robiłam było mi tak naprawdę niepotrzebne, potrzebowałam tylko i wyłącznie Jego miłości. Nie miłości mamy czy siostry JEGO MIŁOŚCI.
Chociaż to było strasznie głupie, zaczęłam wątpić w to, że mój przyjaciel istnieje i mnie kocha.Poszłam spać smutna i już z Nim nie porozmawiałam.
Dzisiaj rano wybrałam się do Niego. Nie wiedziałam, czy będzie chciał mnie widzieć zastanawiałam się czy mnie jeszcze kocha. Lekko zastukałam w drzwi a On zaraz je otworzył. Jaki był szczęśliwy gdy mnie zobaczył ! Weszłam do środka – było tam mnóstwo ludzi. Zaczęłam z Nim rozmawiać ale po dziesięciu minutach oczy prawie wszystkich zaproszonych były skierowane na mnie, poczułam się głupio i chciałam kończyć kiedy powiedział : „ Nie martw się nimi. Wyobraź sobie, że jesteśmy sami, tylko Ja i ty” Rozmawialiśmy, dosyć długo.Chciałam płakać, ale było mi głupio tak zwyczajnie się rozkleić przy tych wszystkich ludziach.
Umówiłam się z nim że od środy zrobimy eksperyment i przez czterdzieści dni będziemy codziennie ze sobą rozmawiać. Żadnych zbędnych rozmów na Facebooku z innymi ludźmi, tylko On i ja tego pragnę.
Z tego miejsca w którym właśnie piszę tą notkę bardzo chciała bym podziękować Julii za to że mnie wczoraj wspierała. Za to, że potrafi mi pomóc. Za to, że wytrzymywała ze mną nawet wtedy kiedy nie było to takie proste, bo ciągle narzekałam. Za to że mnie kocha i zawsze jest kiedy jej potrzebuję ! Nie wiem co bym bez niej zrobiła.
Dziękuję Julia !! : *
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
<3
OdpowiedzUsuń